1. Czym kręcić, jak już nakręcimy się na kręcenie??
Obecnie kręcić filmy możemy już prawie wszystkim. Dawno już minęły czasy celuloidu, czy konsumenckich kamer VHS. Obecnie możemy uwiecznić ruchome obrazy aparatem fotograficznym, telefonem, ipadem, palmtopem, kamerą internetową. A jak mamy w sobie coś z detektywa możemy wybrać się na łowy z długopisem, breloczkiem lub paczką papierosów, w której zainstalowane są kamery. Niektóre z nich nagrywają jeszcze na kasety, jednak w przypadku amatorskiego kręcenia jest to już nośnik zapomniany. Teraz kamery nagrywają na wbudowany dysk twardy lub na karty pamięci. Podstawowe nagrywają w rozdzielczości 640x480 (VGA), najlepsze w 1920x1080 Full HD (High Definition) a w Japonii już się pracuje nad Ultra HD czyli 7680 x 4320, ale taka rozdzielczość na razie pozostaje niedostępna nawet dla profesjonalnych produkcji.
Każda z typów kamer ma, jak zresztą wszystko, dobre i złe strony, o których będę pisał więcej w następnych rozdziałach. Ale warte wspomnienia jest to, że każdy typ inaczej współpracuje z komputerem. A jest to dla nas na tyle ważna informacja, że mamy przecież po nakręceniu filmu porządnie go zmontować. Żeby to zrobić musimy dysponować dobrze zrzuconym materiałem (prawidłowo, w sensie technicznym przepisanym z kamery do komputera). Niestety, nie jest to takie proste jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.
Planując zakup kamery musimy wiedzieć, za pomocą jakiego programu będziemy chcieli zmontować film. Jeżeli jesteśmy tradycjonalistami i kupimy kamerę miniDV, to nie będziemy mieli problemu z kodekami. Pytacie co to kodeki? To są programy, które są odpowiedzialne za wyświetlanie wszystkich naszych multimediów na komputerze. Mieliście kiedyś taką sytuację, że wyświetlacie film, a nie słychać dźwięku. To znaczy, że nie mieliście wszystkich potrzebnych kodeków. Jest to dość skomplikowana sprawa, dlatego taka kamera na taśmy mini DV jest wygodne. Ale ma też swoje minusy, zrzucanie materiału na komputer będzie trwało w czasie rzeczywistym, czyli jeżeli mamy nakręcone 4 godziny będziemy zrzucać również 4 godziny. Ponadto kasety, mimo że nowocześniejsze niż VHS, także się zużywają i trzeba je wymieniać. Natomiast, jeżeli zabawimy się w gadżeciarza i kupimy super, mega, najnowszy model z twardym dyskiem lub kartą pamięci to zrzucimy te 4 godziny w 10 minut, ale niestety, kodeki mogą być nieobsługiwane przez nasz program montażowy.
Tu zaczynają się schody, ponieważ różni producenci używają różnych kodeków do skompresowania materiału wideo. Jedne tworzą pliki avi, jeszcze inne mpg2, mp4, a jeszcze inne mov. Nnastępny kłopot najpopularniejsze amatorskie (czyt. darmowe) programy do montażu poradzą sobie z plikami avi, ale już z mp4 czy mov niekoniecznie. Wtedy trzeba zacząć je konwertować, co jest dość żmudnym i skomplikowanym zajęciem.
Programy profesjonalne (czyt. koszmarnie drogie) radzą sobie z większością tego rodzaju plików, ale i tak nie gwarantują wygodnego montażu. Szczególnie dużym problemem są kamery, które kręcą w systemie AVCHD. Jest to kodek bardzo mocno skompresowany. Niestety powoduje to bardzo wolną pracę nad materiałem, zawieszanie się komputerów i konieczność posiadania bardzo mocnego sprzętu komputerowego do montażu.
2. Czym zmontować, żeby się jeszcze bardziej nakręcić.
Do zmontowania materiału potrzebujemy przede wszystkim komputera. Tutaj też sprawa nie jest tak prosta, jak by się nam mogło wydawać. Ale zacznijmy od początku. Jeżeli nie potrzebujemy jakości HD i kupiliśmy kamerę, która nagrywa w SD (Standard Definition) otrzymamy wideo o rozdzielczości 720x576. Do obróbki takiego obrazu nie potrzeba mocarnego komputera, wystarczy stare poczciwe Pentium 4 z 1GB Ramu. Jeżeli ktoś żyje w błogiej niewiedzy, jaki sprzęt posiada, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na ikonce Mój komputer i dalej wejść we właściwości. Pojawi nam się okno z zakładkami i na zakładce ogólne, na dole, jest informacja, jaki posiadamy procesor i ile GB Ramu.
Do montażu materiału nie potrzebujemy bardzo dużej mocy obliczeniowej. Niestety, jeżeli ktoś z Was zaszalał i od razu kupił kamerę HD, to potrzebuje dużo lepszego komputera. Do sprawnego montażu takiego filmu potrzebujemy minimum procesora Core 2 Duo i 2GB Ramu. Oczywiście trochę inaczej sprawa przedstawia się z laptopami, które przy takich samych podzespołach zawsze są mniej wydaje niż komputery stacjonarne, ale nie jest to różnica na tyle duża, żeby poświęcać jej więcej miejsca w tym rozdziale.
Myślicie trochę to skomplikowane! Nie mam dla Was dobrej wiadomości, teraz dopiero zaczną się skomplikowane rzeczy, tak, proszę wygodniej usiąść, wyłączyć Lady Gagę, bo teraz będzie się trzeba skupić. Zatem zaczynamy...
Teraz czeka nas wybór programu do montażu. Do wyboru mamy kilkanaście programów. Prawie każdy szanujący się producent programów komputerowych ma w swojej ofercie taki program. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić, ale tak naprawdę kilka jest wartych wspomnienia. Zacznijmy od najpopularniejszych i najprostszych. Windows Movie Maker każdy posiadacz komputera PC posiada ten program. Jest to jedno z dzieci Microsoftu. Programik, który domyślnie jest w każdym zainstalowanym Windowsie. Prosty, bardzo intuicyjny i nieoferujący za dużo możliwości, ale tak, żeby zmontować nasze pierwsze zmagania z materią filmową spokojnie wystarcza.
Następnie są trzy programy, które prezentują dość podobne możliwości i poziom sokmplikowania Pinnacle Studio, Sony Vegas oraz Adobe Premiere. Ich kolejnośc nie jest przypadkowa, wymieniłem je od najprostszego do najbardziej skomplikowanego.
Adobre Premiere jest używany w mniejszych telewizjach, a jego najnowsze wersje mają już naprawdę bardzo dużo możliwości i są coraz bardziej profesjonalne. Niestety coraz bardziej profesjonalna robi się też cena. Za Windows Movie Makara nic nie płacimy, za Pinnacle Studio musimy zapłacić 350 zł, za Sony Vegas 250zł, a za Adobe Premiere już około 3000zł.
Niestety robi się drogo, a jeśli już jesteśmy przy takich drogich zabawkach, to na drugim biegunie profesjonalności są dwa ostatnie programy montażowe. Avid, mający kilka rodzajów w zależności od potrzeb. Wydać na niego musimy od 1000 do 5000 zł. i ostatnia propozycja, coś dla posiadaczy komputerów Apple Final cut Pro. O dziwo jest stosunkowo tani, bo za niecałe 3000zł dostajemy cały pakiet programów do montażu, do obróbki dźwięku, efektów trójwymiarowych i do authoringu dvd. Któreś słowo zabrzmiało egzotycznie? Nie martwcie się, wszystko wyjaśnię w swoim czasie.
No i tu pojawia się pytanie, który program wybrać? Jeżeli dopiero zaczynamy swoją przygodę z filmowaniem, to podpowiem szczerze ten darmowy! Oczywiście musimy wydać 250zł na Windowsa, ale jak już dostaniemy komputer w swoje ręce, to mamy wszystko, czego potrzebujemy.
Oczywiście, tym programem nie wygramy Oscara, ale jestem przekonany, że co najmniej na rok naszej pracy powinien nam wystarczyć. Ma wszystko, co początkujący filmowiec chciałby mieć.
Gdy przyjdzie czas na to by podnieść swoje umiejętności i stracić pieniądze z portfela to, co wybrać? Jeżeli kupiliśmy komputer Apple to nie mamy problemu, bo najlepszym dla nas rozwiązaniem będzie kupno Final cut Pro. Oczywiście można kupić także Adobe Premiere lub Avida na Maca, ale według mnie nie ma to sensu, ponieważ ta pierwsza opcja będzie dla nas najlepszym rozwiązaniem. Ale jeżeli nie mamy w domu nadgryzionego jabłuszka tylko zwykłego blaszaka, to już problem staje się większy. Musimy się bowiem liczyć z możliwościami naszej kamery. Należy wiedzieć, w jakim formacie nasza kamera zapisuje to, co my nakręcamy. Znów schody
przykro mi :-(
3. A może nakręcić i zmontować od razu w kamerze???
Skoro taka możliwość istnieje, to pewnie ciekawi jesteście, dlaczego w ogóle napisałem poprzedni rozdział? Otóż jest możliwość zmontowania swojego materiału w kamerze podczas samego kręcenia, ale niestety wymaga to od nas przygotowań i dokładnego scenariusza naszego filmu. Przydałby się też scenopis, ale już nie będę taki drobiazgowy.
Ale co z tym montażem w kamerze? Największym jego problemem jest to, że musimy nakręcać ujęcia po kolei czyli tak, jak powinny być umieszczone w gotowym filmie. Czerwony przycisk nagrywania jest przez nas używany jak cięcie w montażu. Zaczynamy nagrywać dokładnie w tej sekundzie, w której chcemy. Jest to dość trudne, musimy nagrywać na czuja. Nasz kciuk nie może być leniwy, musi reagować na to, co się dzieje na planie filmowym. Jak nie będziemy uważać, to wejdzie nam do filmu jak krzyczymy akcja albo cięcie albo co gorsza nagra się jak aktor lub aktorka odwracają się i uśmiechają do nas szeroko i np. cały nasz nakręcony materiał horroru będzie do wyrzucenia.
Dlatego tę metodę polecam tak raczej dla rozrywki i dla zwiększenia swojego doświadczenia filmowego. Poza tym taki montaż nie da nam żadnych możliwości podłożenia muzyki, efektów czy napisów, a tego typu efekty są możliwe tylko w komputerze.
Nowe kamery, które zapisują każde ujęcie jako osobny plik, mają w montażu dużo bardziej rozbudowane funkcje. Można przeprowadzać w kamerze zmiany i montować dowolnie to, co wcześniej nagraliśmy. Ale dotyczy to kamer nowoczesnych, zapisujących materiał audio/wideo nie na kasetach, a na twardych dyskach lub kartach pamięci.
4. A teraz jak kręcić, żeby nakręcić i żeby było ładnie!
Najpierw trochę technicznych szczegółów. Jeżeli macie już kamerę to optymistycznie zakładam, że przeczytaliście instrukcję obsługi. A może chociaż przejrzeliście?
Pamiętajcie, zawsze przed kręceniem czegoś ważnego koniecznie wyczyśćcie obiektyw specjalną, powtarzam, specjalną szmatką. Możecie mieć boską scenografię, pięknych aktorów i wyczesaną muzykę, ale wystarczy jeden pyłek na obiektywie i nie będziecie mieli nic.
Druga rzecz, to ręczne ustawianie ostrości. Teraz już nawet amatorskie kamery mają ręczny wybór ostrości, dzięki temu nasz bohater może być ostry, a tło za nim nieostre. Jest to jeden z podstawowych i najważniejszych zabiegów filmowych. Kamera domyślnie ustawia ją automatycznie i wygląda to wtedy jak polska telenowela. Ostre jest wszystko, i nie ma w tym żadnej filmowości.
Trzecią ważną sprawą jest ustawienie balansu bieli. Używacie go od lat w aparatach fotograficznych. Każde urządzenie do rejestracji wideo czy foto posiada kilka ustawień balansu bieli. Jest symbol jarzeniówki, żarówki, słoneczka, nocy i kilku innych. Oczywiście namawiam Was gorąco do stosowania ręcznego wyboru balansu bieli, ale czasem u niektórych producentów jest to skomplikowana sprawa, więc tutaj skupię się na trybach automatycznych. Jeżeli wiemy, że będziemy cały film kręcić na słońcu to ustawmy słoneczko, jeżeli w markecie to ustawcie jarzeniówkę. Jest to bardzo prosta metoda. A co się stanie jak będzie na auto? Ano może się zdążyć tak, że kamera uzna, że to, co świeci na górze to wcale nie jest słońce, tylko na przykład jarzeniówka i zrobi nasz obrazek kompletnie niebieski. I nie będziemy już mogli tego poprawić. Dlatego namawiam raz jeszcze, mówmy naszym kamerom, w jakich okolicznościach przyrody będziemy ich używać, na pewno polepszy to efekt końcowy.
Czwartą moją radą jest znalezienie w opcjach kamery ręcznego ustawiania czasu naświetlania i przesłony. W dużej ilości amatorskich kamer do wyboru jest tylko jedna z nich. Dla ułatwienia dodam, że chodzi mi o ustawianie jasności naszego obrazu. Tak, żebyśmy to my decydowali czy chcemy mieć ciemno czy jasno. No i ponownie odpowiadam dlaczego. Dlatego, że jak nam nagle zajdzie słońce w samym środku naszej najważniejszej sceny, to zanim nasza kamera się zorientuje, że obiektyw ma za mało światła i to skoryguje, będziemy mieć chwilę ciemności na ekranie. Dlatego naprawdę warto sprawdzić, gdzie się zmienia ten czas lub przesłonę. Jak będziemy zmieniać te parametry ręcznie, na pewno będzie to z korzyścią dla naszego filmu. Jeszcze gorsza sprawa się zadzieje, gdy będziemy kręcić coś w cieniu i wyjdziemy na słońce. Wtedy wszystko rozbłyśnie i przez chwilę będziemy widzieli tylko jasność.
Wiem, wiem co chcecie powiedzieć, strasznie dużo tych ręcznych ustawień, ale uwierzcie mi, że poprawią Wasz film nie o klasę czy dwie, ale o pięć lub sześć! Poza tym wszystkie te ustawienia można łatwo ogarnąć, trzy godziny nauki, później dwa próbne filmiki, żeby to wszystko wypróbować i już będziecie gotowi. Wiem, że dla Was to bułka z masłem, więc dorzucam jeszcze jedną rzecz!
Zoom czyli, jak mówią profesjonaliści, transfokację. A zacznijmy od zoomu cyfrowego, radzę Wam go od razu wyłączyć. Dlaczego? Dlatego, że drastycznie pogarsza jakość naszego materiału.
Ogólnie rzecz biorąc kwestia zoomu jest dość skomplikowana. W sklepach jest to jedna z najważniejszych informacji, ale niestety zoom zoomowi nierówny. Powiedzmy, że mamy do wyboru dwie kamery cyfrowe z 20-sto krotnym zoomem cyfrowym. W tym momencie jest to standard w nowoczesnych kamerach, który i tak jest mocno wyśrubowany w porównaniu do profesjonalnego sprzętu fotograficznego, gdzie używa się maksymalnie 10 krotnego przybliżenia.
Ale wracamy do kamer. Mamy jedną z obiektywem 30 600 i drugą 40 800. No i teraz uwaga, będzie technicznie. Co oznaczają te cyferki? Są to zakresy ogniskowych, w jakich te obiektywy pracują. Tak najprościej mówiąc, ta pierwsza to maksymalne oddalenie, jakie kamera może zrobić (najszerszy kąt widzenia), a druga, jak łatwo się domyśleć, to maksymalne przybliżenie (najwęższy kąt widzenia). No i teraz, którą wybrać? Bardzo polecam kamery z jak najkrótszą ogniskową, czyli z jak najmniejszą pierwszą liczbą. Da to nam obiektyw szerokokątny. Oczywiście powiecie, że wszystko fajnie, ale wolicie mieć zoom do 800 a nie do 600! A ja Wam powiem, że niekoniecznie! Dlaczego? Już tłumaczę. Po pierwsze, rzadko kiedy wykorzystamy tak duże przybliżenie, chyba że na nowo wybudowanych, pięknych stadionach będziemy chcieli zobaczyć, czy bramkarz drużyny przeciwnej ma pryszcze. Po drugie stawiam każdemu zgrzewkę oranżady w proszku, kto utrzyma w rękach zoom 800 i później będzie widział cokolwiek na ekranie. O co chodzi z tym utrzymaniem? Przy dużych, a w tym wypadku bardzo dużych, zbliżeniach im większy zoom tym trudniej utrzymać kamerę bez drgań, czyli obraz w kamerze, tak żeby się nie trząsł. Tak naprawdę potrzebujemy statywu już dla ogniskowych 300-400,a co dopiero 600 czy 800. Najlepiej to zauważyć u fotografów stojących na linii bramki, na meczu piłki nożnej, oni mają aparaty na statywach. Ale statyw nie jest przyczepiony do aparatu, tylko do ogromnego obiektywu, który jest często kilkukrotnie większy od aparatu.
No dobrze, to kto jeszcze czegoś nie rozumie?
Mała uwaga dotycząca filmowania wtedy, gdy nie posiadamy statywu, a musimy użyć maksymalnego zoomu. Możemy ograniczyć trzęsawkę obrazu poprzez oparcie rąk o coś stabilnego. Albo chociaż oparcie naszego ciała np. o ścianę budynku, uwierzcie mi, to Wam dużo pomoże!
A do czego przyda nam się szeroki kąt, o którym wcześniej wspominałem? Ano do czegoś takiego:

po to, żeby żadnej ciotki nie uciąć po bokach kadru.
Albo czegoś takiego:

Szeroki kąt rewelacyjnie nadaje się do horrorów, dzięki temu, że zakrzywia perspektywę, daje jakieś poczucie tajemniczości i grozy. Sprawdza się też, gdy chcemy odrealnić to, co kręcimy.
No dobrze, skoro mowa o stylach kręcenia, to czas na następną porcję teorii, dotyczącej estetyki. I tutaj muszę Was wszystkich zmartwić, z filmem jest tak samo, jak z wypracowaniem, na początku trzeba napisać plan. Musicie wiedzieć, co chcecie napisać... ups przepraszam, miałem na myśli nakręcić :-).
Dokument przygotowuje się zupełnie inaczej niż fabułę. Podczas kręcenia obu gatunków filmujcie z zachowaniem standardowych planów filmowych. Jakie to plany? Bardzo proszę, oto odpowiedź:
http://szorty.pl/news/?id=2537
Znów mam nadzieję, że będziecie ciekawi i zapytacie dlaczego? Otóż, dzięki temu, że po pierwsze, zapanujecie w montażu nad sposobem opowiadania (narracją) w swoim filmie. Będziecie mogli przygotować jakiś zarys swojej historii, nie mówię, że scenopis, bo to by był zbytek łaski, ale przynajmniej ogólny szkic.
A po drugie, to po prostu zdynamizuje i urozmaici Wasz materiał. Pamiętajcie, że uczymy się tutaj, jak później zmontować to nasze cudo, które nakręcimy.
Warto myśleć także o estetyce samego kadru. Najładniejsze kadry, to te z głębią ostrości. Nie musi to być klasyka kina i głębia ostrości rodem z Obywatela Kane

Bardziej współczesnym przykładem niech będzie kadr z filmu Jestem legendą.

Jeżeli mamy w kadrze naszego bohatera, to skadrujmy go w ten sposób, żeby coś jeszcze się na ekranie kamery działo. Dajmy zagrać komuś rolę drugoplanową. To może być przebiegający pies, albo nawet drzewa, które gną się na wietrze. Nie stawiajmy nikogo na tle ściany, no chyba, że opowiadacie o tej ścianie.
A teraz zajmijmy się samym kadrem. Jak nakręcić, żeby było ładnie? Przede wszystkim musicie zrozumieć, co to jest złoty podział. Uwaga, uwaga teraz będzie definicja!!
Podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej.
A tak po polsku, z tym złotym podziałem to jest tak:
http://www.fotal.pl/foto-poradnik-pawla-dumy-zloty-podzial-czyli-kolejny-sposob-na-skomponowanie-zdjecia/
Dlatego dużo lepiej nagrać kogoś wcale nie w środku a właśnie w mocnych punktach kadru. A gdy zostawimy większą przestrzeń z którejś strony, możemy zaplanować kadr tak, żeby coś się w nim działo w drugim planie.
Następną ważną rzeczą jest światło. Tak naprawdę to Was okłamałem. Zdecydowanie najważniejszą rzeczą w fotografii i filmie jest światło. Bez światła nie byłoby klisz światłoczułych. Ani fotografia, ani film nigdy by nie powstały. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie będziecie nosić ze sobą lamp na plan Waszego filmu. Chociaż jeżeli kręcicie w domu, to baaaardzo polecam poeksperymentować z oświetleniem bohatera. Najprostszym sposobem jest wykorzystać słońce, a w nocy, o ile to możliwe, umieśćcie miejsce akcji tam, gdzie doświetli wasz plan światło latarni i gotowe. Korzystajcie ze światła w dowolny sposób, eksperymentujcie nie bójcie się robić rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się bezsensowne! Wszyscy zawsze mówili, żeby nie robić zdjęć pod światło, prawda? A jak będziecie chcieli zrobić horror i zombie właśnie będzie miało zjeść naszego biednego bohatera, to w takim przypadku gdzie najlepiej umieścić źródło światła??

Jeszcze jedna ważna sprawa, podczas kręcenia naszego bohatera, możemy zaplanować kilka ujęć tej samej sceny. Powiedzmy wstaje z kanapy, idzie w lewo do stołu, bierze pilot, włącza telewizor i siada z powrotem na kanapie. Niby czynność prosta, ale musimy wiedzieć, czym jest reguła 180 stopni. Otóż, wyobraźmy sobie, że nasz plan filmowy, po którym poruszają się aktorzy, wpiszemy w koło. A teraz wytężmy wyobraźnię i podzielmy sobie to koło linią, tak żeby powstały półokręgi. Linia, którą sobie narysowaliśmy w myślach to oś akcji, oś biegnie od kanapy do stołu. Bohater wstaje z kanapy, bierze pilota ze stołu i siada z powrotem na kanapie. To jest właśnie nasza oś akcji i tej osi akcji nie wolno nam przeciąć ustawieniem kamery. Zostawmy jeden półokrąg aktorowi i naszej scenografii a w drugim półokręgu ustawmy kamerę.
Jest to bardzo ważne dla montażu, ponieważ jeżeli będziemy kręcić kilka dubli (powtórek tego samego ujęcia) w różnych planach filmowych i nagracie jedno ujęcie w swojej połowie, a drugie w drugiej, to po zmontowaniu bohater wstanie po pilot w lewą stronę, a po cięciu będzie szedł w prawą stronę. Kompletnie zmyli to widza, i wierzcie mi, nie będzie to wyglądało artystycznie, próbowałem!
Część praktyczna
Gratuluję przebrnięcia przez część teoretyczną. Wiem, wiem była długa i czasem nawet zawiła, ale wierzcie mi, naprawdę warto zapoznać się z podstawami montażu i tą odrobiną wiedzy technicznej. A ci, którzy poszli na łatwiznę i darowali sobie teorię, będą teraz robić gorsze filmy i tyle!!!
Dosyć wstępów, myszki i klawiatury w dłonie, polecam baaaardzo wygodnie krzesło z dobrym podparciem lędźwiowym, herbatę/kawę/co kto lubi, na wszelki wypadek coś na ból głowy spowodowanym natłokiem informacji i ruszamy!!!
Przede wszystkim musimy odpalić program Windows Movie Maker. Użytkownicy Windowsa XP wchodzą po prostu w Start, później w Programy i właśnie tu go znajdą. Niestety, Ci którzy mają Windowsy Vista lub 7 muszą wejść na stronę Microsoftu
i pobrać sobie taki program, bo nie ma go pakiecie instalacyjnym. Dla leniwych bardzo proszę, oto link:
http://explore.live.com/windows-live-movie-maker?os=winxp
Gdy już wszyscy są szczęśliwymi posiadaczami Movie Makera po włączeniu powinni zobaczyć taki widok:

Albo coś takiego

Na czym polega różnica? Ano wszystko przez ten guzik pokaż oś czasu

Możemy użyć go, gdy chcemy widzieć tak bardziej amatorsko, ale jednocześnie wyraźniej, gdzie kończy się nam jedno ujęcia a zaczyna drugie (zdj. 2). Dzięki serii ujęć będziemy to bardzo wyraźnie widzieć, natomiast drugi widok to normalna, zbliżona do profesjonalnej oś czasu (zdj. 1). Tak naprawdę wybór osi czasu zależy od nas, co nam się lepiej podoba i jak się nam będzie lepiej pracowało.
Co jeszcze mamy, tak na pierwszy rzut oka w tym programie? Między innymi przejścia wideo.

Przejścia dają możliwość, jak sama nazwa wskazuje, przechowania pomiędzy jednym ujęciem a drugim w jakiś mniej lub bardziej wymyślny sposób. Można przenikać, przechodzić jakby dziurką od klucza, weselne przejście w serca itd.
Efekty wideo natomiast dotyczą całych ujęć a nie obszaru pomiędzy nimi.

Możemy nasz film postarzeć, zrobić go całego w sepii, albo tylko połowę, albo obrócić jakieś ujęcie o 90 stopni. Do przejść i efektów jeszcze wrócimy w późniejszej części tego instruktażu.
A teraz przejdźmy do menu, pierwsze, co nas interesuje to plik i pozycja importuj do kolekcji.

Oraz przechwyć obraz wideo

Te dwie czynności wprowadzą nasz materiał do komputera tak, żebyśmy go mogli zmontować. Jeżeli mamy kamerę, która zapisuje nasze filmy na dysku twardym lub kartach pamięci, kopiujemy te filmy do jakiegoś naszego folderu z filmami i importujemy go pierwszą czynnością czuli importuj do kolekcji.

Komputer otwiera nam okno, gdzie musimy znaleźć ten nasz folder z filmami
i kliknąć na ten, który nas interesuje lub wszystkie, jeżeli tak chcemy. Ja mam tylko jeden przykładowy plik wideo windowsa z dzikimi zwierzątkami. Żeby zobaczyć te zwierzątka trzeba kliknąć najpierw na wybrany lub wybrane pliki:

I kliknąć importuj.

Po chwili pokaże się nam okno z paskiem postępu i nasz materiał zacznie się wczytywać.

Jak tylko komputera upora się z plikiem, zależy to w głównej mierze od długości materiału filmowego i szybkości naszego komputera, po lewej stronie w kolekcji ujrzymy wczytany plik, w oknie pośrodku także go zobaczymy wraz z dużą ilością informacji. Z prawej strony Wildlife widzimy cyferki czas trwania czas rozpoczęcia
itd.

Gdy chcemy ten klip wrzucić na naszą oś czasu, musimy kliknąć go raz lewym przyciskiem myszy i po prostu przenieść na oś czasu, dokładnie tak samo, jakby się kopiowało coś w Windowsie.

A teraz, żeby można było śmiało montować dalej, zaimportujmy sobie jeszcze obrazki.

I może jeszcze jakąś muzyczkę.

Oczywiście importujemy dokładnie tak samo, jak to zrobiliśmy klipem filmowym. Czyli co? Mamy już wszystko, żeby zacząć montaż?? Tylko wtedy, gdy mamy kamerę zapisującą film w formie plików, a co się dzieje, gdy mamy kamerę zapisującą na taśmie magnetycznej? Musimy wtedy wrócić do wcześniejszej ilustracji, tej z komendą przechwyć obraz wideo.

Gdy klikniemy tę komendę, pokaże się okno z kreatorem przechwytywania wideo. Możemy tu także przechwycić obraz z kamerki internetowej.

Ale nas interesuję zrzucanie materiału z naszej kamery, ciut większej niż ta internetowa. Dlatego najpierw podłączamy ją do komputera, a następnie uruchamiamy kreatora przechwytywania wideo. Wybieramy naszą kamerę i klikamy dalej.

Tu nadajemy nazwę temu, co zaraz przechwycimy i ścieżkę dostępu, czyli, do jakiego folderu komputer skopiuje nam film.

Następnie ustalamy, z jaką jakością będziemy zrzucać materiał filmowy. Możemy
z zalecanymi ustawieniami programu, ale nasz film nie będzie w pełnej jakości, ponieważ program sugeruje nam wybranie opcji oszczędzającej miejsce na dysku. Nawet napisane jest, że każda minuta naszego materiału zajmie około 14 MB na dysku twardym. A to zdecydowanie za mało żeby mieć pełną jakość. Dlatego klikamy na format urządzenia filmowego DV-AVI

Od razu możemy zauważyć, że w tym momencie każda zgrana minuta będzie miała około 178 MB, czyli różnicę widać gołym okiem. I bardzo dobrze tak ma być!! Klikamy dalej i mamy następny wybór.

Czy chcemy zgrać całą kasetkę automatycznie od razu, czy ręcznie tylko jej fragment. Skupmy się na ręcznym, ponieważ automatyczne jest łatwe. Zaznaczamy ręcznie przechwyć fragment taśmy i klikamy dalej.

Pokazuje się nam ostatnie okno, w którym to już będziemy zrzucać materiał. Za pomocą guzików przewiń, odtwórz, stop itd. Musimy znaleźć w kamerze fragment, który chcemy wgrać do komputera i jak znajdziemy go naciskamy rozpocznij przechwytywanie tak jak to jest pokazane na ostatnim obrazku. Gdy interesujący nas fragment się skończy, klikamy na zatrzymaj przechwytywanie a później zakończ na dole okna. Wgrany fragment od razu pokaże się nam w oknie kolekcje.
Gdy mamy już wszystko, co potrzeba, by zacząć montaż musimy się zapoznać z tzw. klawiszologią. Czyli który klawisz co robi. Ale nie bójcie się, nie wszystko od razu. Powoli, po jednym. Na początku kilka bardzo ważnych skrótów klawiszowych. Przede wszystkim zaprzyjaźnijcie się mocno ze skrótem CTRL i S. Nie wiecie, w którym momencie Wasz komputer radośnie się Wam zawiesi. Nie ma nic gorszego, od stracenia całodniowej pracy. Więc baaaardzo mocno radzę, zapisujcie to, co robicie. Następnym bardzo przydatnym skrótem jest CTRL i Z jest to cofnięcie ostatniej akcji. Jeżeli palec się omsknął, a może nawet coś zrobiliście i nie wiecie nawet co, to jest właśnie skrót na takie okazje. Oczywiście jak najbardziej przydają się skróty znane nam z Windowsa czyli CTRL i C (kopiuj) i CTRL i V (wklej).
Teraz nauczmy się nawigować po osi czasu. Pierwszym, jednym z najważniejszych działań jest odtworzenie, tego, co już znajduje się w osi czasu. Do tego służy spacja, działa na zasadzie START./STOP, czyli klika się raz i się odtwarza, naciska jeszcze raz i zatrzymuje.

Niebieski znacznik pokazuje nam, którą klatkę widzimy właśnie w górnym, prawym oknie. Jeżeli złapiemy go myszką dokładnie nad naszą osią czasu

będziemy w stanie, trzymając cały czas wciśnięty lewy przycisk myszki, poruszać znacznikiem w lewo i w prawo. Znacznik ten służy do ustalania, w którym dokładnie momencie naszego filmu jesteśmy. Ale taka nawigacja ma swoją wadę, ten program oferuje nam robienie cięć z dokładnością do jednej ramki filmu a takie chodzenie znacznikiem poruszanym przez myszkę jest szybkie, ale niestety, nie jest dokładne. Możemy znacznik ustawić mniej więcej w miejscu, gdzie chcemy. Żeby ustawić na dokładnie tej ramce, na której chcemy, musimy nacisnąć lewy ALT oraz kursor w lewo lub w prawo. Wtedy będziemy poruszali się bardzo wolno w lewą lub prawą stronę klatka po klatce. Pozwoli nam to zrobić bardzo dokładne cięcia, dokładnie tam, gdzie chcemy i dokładnie tak, jak chcemy.

Jeszcze jedno zdanie o dokładności. Jeżeli będziemy chcieli zobaczyć oś czasu z dokładnością do jednej klatki, to musimy ją zbliżyć.

Żeby to zrobić, musimy ustawić niebieski znacznik mniej więcej na tym fragmencie, który nas interesuje, a później nacisnąć kilka razy page down na klawiaturze. Jeżeli będziemy chcieli oddalić to jak się łatwo domyśleć, naciskamy page up.
Do czego to nam może posłużyć? Na przykład od tego, żeby zobaczyć dźwięk. Zabrzmiało dziwnie?? No to już tłumaczę. Na poprzednim zdjęciu widać bardzo dokładnie, że na naszej osi czasu ścieżka wideo jest jednolitego koloru natomiast w ścieżce audio jest taka szara krzywa, czasem cieńsza, czasem grubsza. Im bardziej ta szara krzywa jest widoczna, im zajmuje więcej miejsca, tym dźwięk jest głośniejszy. Fakt zobaczenia głośności dźwięku jest bardzo pomocny. Od razu widać, gdzie kończy lub zaczyna się jakaś piosenka.
No, ale przejdźmy w końcu do meritum czyli faktycznego montażu. Żeby wykonać cięcie, należy ustawić niebieski znacznik w miejscu, w którym chcemy uciąć i postąpić dwojako:

Albo możemy wejść do menu w klip i podziel Lub użyć skrótu i nacisnąć to, co widzimy obok napisu podziel, czyli CTRL i L. Bardzo serdecznie radzę używać skrótów, dużo szybciej się pracuje, dużo wydajniej i w ogóle same plusy. Gdy wykonamy cięcie, nasza oś czasu będzie wyglądała tak.

Pójdźmy dalej i zróbmy następne cięcie tak, żebyśmy mieli dwa cięcia.

Następnie kliknijmy lewym przyciskiem myszy na kawałku, który jest pomiędzy dwoma cięciami. Podświetli się wtedy na biało i będziemy mogli ten fragment skasować.
Możemy to zrobić klikając na ten fragment prawym przyciskiem myszy.

Pojawia się okno z opcjami, a jedną z nich jest usuń, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zalecił zamiast naciskania przycisków myszką, po prostu podświetlić i nacisnąć del na klawiaturze.
Uzyskamy dokładnie ten sam efekt, jaki? Właśnie taki.

Czyli wyrzuciliśmy kawałek ujęcia, którego nie chcieliśmy i mamy nasze pierwsze cięcie. A wyobraźmy sobie taką sytuację, że wyrzuciliśmy ten kawałek ujęcia, bo nam nie pasował, ale wpadliśmy na genialny pomysł wrzucenia tam czegoś innego. Na przykład jakiegoś statycznego zdjęcia.

Pamiętacie jak wrzuciliśmy nasze pierwsze ujęcie na oś czasu?? Trzeba było wybrać z naszej kolekcji to, co chcemy, czyli po prostu kliknąć wybrany element. Na ostatnim obrazku podświetliłem zdjęcie, które nazywa się zachód słońca. Od razu wyświetliło mi się na prawym ekranie, dzięki czemu wiem, co wybrałem. A dalej to już łatwizna, po prostu kliknąć lewym przyciskiem myszy i przeciągnąć na oś czasu.

Oczywiście musimy wykazać się celnością i wrzucić to zdjęcie tam, gdzie chcemy. W czym pomoże nam niebieska linia, która pojawia się w momencie wrzucania czegokolwiek na oś czasu. Bardzo ładnie ją widać tu.

Na tym obrazki uchwyciłem moment zaraz przed wrzuceniem muzyki. Widać bardzo dokładnie, gdzie zacznie się ten Autostradowy blues, który chcę wrzucić.

No i proszę mamy docięte ujęcie, statyczne zdjęcie i podłożoną muzykę. Czyli już ten zbitek filmowych puzzli zaczyna cos przypominać. Ale z muzyką jest ciut bardziej skomplikowana sprawa. Ponieważ wstawiliśmy muzykę, równo ze zdjęciem, ale jak widać dźwięk zaczyna się ciut dalej. Pamiętacie mówiłem wcześniej o tej szarej linii, którą widzimy wewnątrz tego naszego puzzla dźwiękowego. Tak, wiem ktoś może powiedzieć, że to jest raptem sekunda, może półtorej. Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jeżeli chcielibyśmy, żeby muzyka zaczęła się równo ze zdjęciem, trzeba dźwięk kliknąć lewym przyciskiem i po prostu przesunąć w lewo.
No i teraz liczę, że ktoś spostrzegawczy powie, ale zaraz, zaraz! No, bo przecież muzykę (Autostradowy blues) położyliśmy na całości a przecież na zdjęciu nie ma efektów a na naszym filmie są. No i teraz jak zrobić, żeby na zdjęciu było głośniej a jak się film znów zacznie, żeby było ciszej. Otóż do tego musimy przypomnieć sobie, jak się robi cięcie. Ciekawe czy pamiętacie kombinacje klawiszy
? No dobra nie będę się nad Wami znęcał CTRL i L, Ale zanim dokonamy następnego cięcia, musimy się przenieść znacznikiem na koniec zdjęcia.

Podzielenie muzyki pozwoliło nam na pogłośnienie jej pod zdjęciem i wyciszeniem pod filmem. Już pokazuję jak możemy to zrobić. Przede wszystkim tak jak ze wszystkim, musimy zaznaczyć to, co nas interesuje. W tym momencie kawałek dźwięku pod zdjęciem
a następnie kliknąć najdalej w lewo wysuniętą opcję ustaw poziomy audio.

Pokaże się nam wtedy opcja poziomy audio no i sytuacja staje się prosta. Im bardziej w prawo pojedziemy suwakiem tym głośniejsza będzie muzyka a efekty z filmu cichsze. Oczywiście działa to także w drugą stronę.

Gdy zaznaczymy pozostałą muzykę i klikniemy na ustaw poziomy audio będziemy mogli ustawić suwak, wskazując bardziej na efekty filmowe niż muzykę. Tutaj też czekam na kogoś, kto powie, ale zaraz. Ponieważ zauważmy na ostatnim obrazku, że muzyka jest za długa, wychodzi nam za nasz obrazek.
Oczywiście możemy tak chcieć zostawić, żeby jeszcze wybrzmiała po zakończeniu ujęcia. Ale jeżeli chcemy uciąć w tym samym momencie, w którym kończy się obrazek, mamy do wyboru dwie drogi.
Albo po prostu użyjemy cięcia tak jak dotychczas, a później usuniemy zbędą ilość, która nam została. Albo możemy, uwaga trudne słowo, przetrimować. Trimowanie jest bardzo wygodne w takich przypadkach, a jak je zrobić?

Tak jak na obrazku, oddalmy sobie oś czasu, żeby zobaczyć gdzie jest koniec obrazka, przejedźmy niebieskim znacznikiem w okolice końca muzyki. A następnie myszkowy kursor ustawmy dokładnie w miejscu, gdzie się ona kończy. Zauważcie, że ze zwykłego zmienił się na takie dwie czerwone strzałki skierowane w lewo i w prawo.

No i teraz nic prostszego, jak tylko kliknąć i trzymając pojechać w lewo i ustalić odpowiednią długość naszej muzyki.

A teraz coś bardziej skomplikowanego. Jeżeli mamy już cięcie, to możemy na tym cięciu wstawić przejście. W tym celu w lewym oknie kolekcje klikamy na przejścia wideo i ze środkowego okna wybieramy przejście, które się nam podoba.

Jak widać, ja wybrałem pikselizację. Co z tym dalej robimy? Ano dokładnie to samo, co poprzednio z naszymi materiałami filmowymi. Czyli klikamy, żeby podświetlić to, które wybieramy i przeciągamy na wybrane cięcie. W tym momencie jedno ujęcie przejdzie nam w drugie z wykorzystaniem efektu pikselizacji.

Ale tak jak mówiłem, równie dobrze może to być przejście w dziurkę od klucza albo serduszka. Idąc dalej w efektach, możemy nadać jakiś efekt nie na cięcia tylko na obrazek.
Żeby to zrobić, w lewym oknie kolekcje wybieramy efekty wideo no i znów wybieramy jedną z wielu opcji.

Jak widać, ja wybrałem efekt sepia. I efekt możemy zobaczyć tu.

Dobrą wiadomości dla tych, którzy lubią kombinować jest to, że można nadawać więcej niż jeden efekt na naszym filmie. Także można uzyskać dużo więcej różnych wariacji niż te kilkanaście efektów, które widać w zakładce efekty wideo.
Ostatnim efektem jest ściemnienie końcowe filmu i początkowe wyjście z bieli.

Jak widać na obrazku, musimy wejść do menu i w klip najeżdżamy na wideo i w przypadku mojego filmu umieściłem ściemnienie na końcu mojego ostatniego ujęcia. A czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć czy jesteśmy w stanie to samo zrobić z dźwiękiem? Dokładne w tym samym miejscu w klip mamy audio i robimy to samo, co z wideo.

Mamy już zmontowany nasz film ze zdjęciami, dodatkową muzyką. To co jeszcze nam zostaje? Ano na przykład napisy końcowe. Robi się je wyjątkowo prosto.

W menu w narzędzia mamy napisy, klikamy i pojawia się nam okno, w którym wybieramy, jakie napisy chcemy utworzyć.

Na początku zróbmy tytuł naszego filmu. Klikamy i otwiera się następne okno, gdzie wpisujemy swój tytuł.

Ja wpisałem oszałamiający i wstrząsający tytuł filmu. Żeby go dodać musimy kliknąć na gotowe dodaj tytuł do filmu i tyle, tytuł dodany.

Jeżeli nie jesteśmy do końca usatysfakcjonowani tym, co zrobiliśmy, mamy możliwość wyedytowania animacji, czyli sposobu, w jaki będzie się ten tytuł pojawiał. Żeby wejść do wyboru tych opcji, musimy nacisnąć prawy przycisk myszy na naszym tytule na osi czasu i pojawi się menu koło naszego myszkowego kursora, a na samej górze będzie komenda edytuj tytuł.

Mamy tu duuużo możliwości wraz z opisem jak będzie wyglądał dany efekt. Gdy już wybierzemy, co chcemy, jak widać ja wybrałem kropla farby:

Klikamy gotowe dokładnie w taki sam sposób jak poprzednio i mamy gotowe. A teraz idąc za ciosem. Zróbmy jeszcze napisy końcowe. Znów musimy kliknąć w menu narzędzia i tytuły i napisy końcowe.

A następnie wybrać napisy końcowe na końcu. Natychmiast pojawi się takie oto okno:

No i pozostaje nam tylko wpisać, że reżyseria
, zdjęcia ..., muzyka
, wystąpili
itd. I jak zwykle, gdy będzie już gotowe klik lewym przyciskiem myszy na gotowe, dodaj tytuł do filmu i mamy.

No i mamy gotowy film. Wrzuciliśmy nasze materiały, zdjęcia, muzykę, zmontowaliśmy tak jak chcieliśmy. Jednym słowem zrobiliśmy kawał porządnej roboty. Jeżeli wytrwaliście ze mną do końca, to ogromne gratulacje. Nie taka prosta sprawa ten montaż, zaraz się sami przekonacie, gdy ten film zapiszecie na swoim dysku. A jak się to robi?? Trzeba znów wejść do menu i w zakładce plik jest komenda zapisz klip filmowy.

Pojawi się nowe okno, gdzie na nasze potrzeby interesuje nas tylko pierwsza opcja.

Następnie komputer pyta nas, jak chcemy nazwać nasz film i w którym folderze na komputerze go zapisać.

Kolejne okno zapyta nas czy aby na pewno chcemy zapisać nasz plik filmowy
i oszacuje, ile miejsca na dysku zabierze nasz film.

W lewej, górnej części tego okna komputer informuje, że zapisze nasz plik w najlepszej jakości odtwarzania dla mojego komputera. Ta opcja faktycznie da nam dobre wyniki, zachowując w miarę dobrą jakość zajmie mało miejsca na dysku, w tym przypadku około 10 MB. Jednak, gdy będziemy chcieli zachowywać nasze materiały w najwyższej możliwej jakości, musimy zmienić opcję. Dlatego wybieramy pokaż więcej opcji.

Wybieramy inne ustawienia i rozwijamy owe inne ustawienia aż znajdziemy DV-AVI PAL i jeżeli zależy nam na najlepszej jakości to wybieramy tę opcję. Jak łatwo zobaczyć, nasz film natychmiast robi się dużo większy. Teraz będzie zajmował 190 MB.

Żeby zakończyć tę naszą nierówną walkę z komputerem, klikamy dalej. Pojawia nam się pasek postępu, ścieżka dostępu naszego filmu oraz informacja, ile minut potrwa zapisywanie filmu

Nagrodą dla naszej cierpliwości będzie następne okno, które będzie wyglądało tak.

Możemy automatycznie odpalić sobie nasz film w pełnym ekranie, klikając zakończ.
No i oczywiście podczas pierwszej naszej prezentacji, zauważymy mnóstwo błędów, których nie widać przy małym obrazku podczas montowania. Tak to już jest z tym montażem. Trudno, upierdliwie i szczegółowo. Ale za to frajda jaka!! Mam nadzieję, że Was nie zniechęciłem do montowania, kręcenia i robienia zdjęć. Ciężka praca tak naprawdę, ale radość z zadowalających efektów zawsze jest bezcenna!!
5. Co zrobić, żeby nakręcić, zmontować i żeby było ładnie?
Różne programy do montażu oferują nam różne możliwości montażowe. Nie mam tu na myśli efektów rodem z Martixa czy Władcy Pierścieni. Chodzi mi o bardzo podstawowe funkcje, dzięki którym nasz film może być jeszcze lepszy, atrakcyjniejszy i właśnie taki, jak powinien być!
Pamiętacie jak pisałem o filmowaniu w bardzo konkretnych planach, że to ułatwi nam montaż. Teraz bardziej rozwinę ten temat. Od bardzo bardzo, bardzo dawna, (czyli od stu lat) wiadomo, że pewne plany się montują, a inne nie. Oczywiście teraz postrzeganie filmu jest przez nas zupełnie inne niż bardzo bardzo bardzo dawno temu, ale mimo wszystko pewne zasady obowiązują,. Jak sądzicie, które plany najlepiej się Wam zmontują? Ktoś się odważy i strzeli? Odpowiedź będzie na następnej kartce, a teraz wypracowanie o misiach Koala.
(Phascolarctos cinereus) gatunek torbacza z rodziny koalowatych, jedyny współcześnie żyjący przedstawiciel rodzaju Phascolarctos. Nadrzewne zwierzę roślinożerne, zamieszkujące wschodnią Australię. Koala schodzi na ziemię tylko po to, by przejść na kolejne drzewo. Żyje samotnie lub w niewielkich grupach złożonych z samca i kilku samic.
No i co ktoś odważny przeczytał o misiach? A może ktoś nawet wie, jakie plany się najlepiej montują? Taaaak macie rację!! Najlepiej montują się plany, które się od siebie wyraźnie różnią. Czyli półzbliżenie z półzbliżeniem kiepsko się zmontuje, jeszcze gorzej zmontuje się półzbliżenie ze zbliżeniem. Ale już plan amerykański ze zbliżeniem jak najbardziej! Dla ułatwienia można powiedzieć, że najlepiej montuje się, co drugi plan. Czyli ogólny z amerykańskim, pełny z półzbliżeniem i amerykański ze zbliżeniem. Oczywiście można też pokombinować dalej i zmontować pełny ze zbliżeniem.
A idąc dalej tym tropem, czy ktoś mi powie czy w takim razie montuje się ogólny ze zbliżeniem? I tu niestety znów zaczynają się schody, ponieważ moja pierwsza odpowiedź byłaby nie. Ale przecież, możemy pokazać pole bitwy, a później coś w zbliżeniu żeby wyglądało na lornetkę, ale wtedy ten obrazek musi nam tę lornetkę przypominać. Musimy dać sygnał widzowi, o co nam chodzi, żeby się bidula nie zgubił w naszym filmie. Tu mi ktoś może przerwać i powiedzieć, ale ja właśnie chcę, żeby mój film był niedopowiedziany, żeby był awangardowy i taki jak ja chcę, a nie jak widzowie tego oczekują. Ja wtedy powiem wszystko pięknie i jak najbardziej pochwalam, ale trzeba pamiętać, żeby nie przekroczyć granicy oryginalności, którą tylko my będziemy rozumieli. Najlepszym filmem awangardowym byłby taki, który na pierwszy rzut oka byłby nie do końca zrozumiały, ale za to bardzo inspirujący i zmuszający widza do głębokiej analizy. Poza tym pamiętajmy, żeby zrobić naprawdę dobry film awangardowy, całą normalną, akademicką wiedzę o sztuce filmowej musimy mieć w małym palcu. Trzeba znać konwencję, żeby później się nią bawić i wykorzystywać dla swoich celów.
W tym momencie skupmy się przez chwilę nad tym normalnym filmie. Takim, który chcielibyśmy pooglądać po ciężkim dniu, tak, żeby się w kinie jedynie rozerwać. Czyli coś pomiędzy Indiana Jonesem, a Dniem Niepodległości. Co te filmy mają w sobie, że tak dobrze się je ogląda, tak łatwo nam wchodzą, dużo łatwiej niż dramat psychologiczny o rozterkach artysty alkoholika na skraju załamania nerwowego.
Po pierwsze nauczeni jesteśmy, że tego typu filmy dają nam czystą rozrywkę, czasem lepszą, często gorszą, ale rozrywkę. Gdy widzimy na ekranie, na plakacie Jean-Claude Van Dammea to nie oczekujemy, że będzie grał rolę, wspomnianego wcześniej, artysty alkoholika. Nastawiamy się na to, że będzie rozwalał ściany kopniakami i tłukł złoczyńców na kwaśne jabłko.
To nasze przyzwyczajenie jest bardzo ważne i na bazie tego doświadczenia producenci filmowi wiedzą, jaki film chcemy oglądać. Dlatego też pewni aktorzy obsadzani są tylko w konkretnych filmach. Są bardziej lub mniej zaszufladkowani.
Wiadomo, że Bruce Willis będzie grał byłych policjantów, Meg Ryan samotną matkę szukającą męża, a Van Damme będzie tłukł na kwaśne jabłko.
Ale dla nas cenniejszą informacją będzie to, że filmowcy (szczególnie amerykańscy) do perfekcji nauczyli się kręcić i montować filmy, tak żeby widz wiedział wszystko to, co się dzieje w filmie i żeby przyjmował to bez najmniejszych problemów. Ważne jest, że widz na takim filmie nie musi myśleć, wszystko jest mu podawane na tacy i to w niedużych kawałkach. Takich w sam raz do połknięcia.
Po ostatnim akapicie ktoś mógłby pomyśleć, że nie jestem fanem kina komercyjnego, właśnie takiej papki amerykańskiej w stylu Dnia niepodległości. Jest w błędzie! Kino komercyjne jest potrzebne kinematografii jak fast foody gastronomii. To właśnie dzięki komercyjnym produkcjom dystrybutorzy mają pieniądze na projekty awangardowe, czy choćby dokumentalne.
Ale dosyć teorii, jak Ci filmowcy to robią, że ich filmy są tak łatwo przyswajalne? Przez wszystkie lata nauczyli się wielu sztuczek montażowych, którymi się z Wami podzielę.
Co podczas montowania musimy osiągnąć, żeby nasz film był dobrze zmontowany? Musimy tak naprawdę ukryć fakt, że zmontowaliśmy swój film. Możemy na przykład ukryć nasze sklejki pod przenikaniami. Wtedy plany, które nie będą się montowały, będą wyglądały razem troszkę lepiej. Możemy jeszcze podłożyć muzykę do naszego filmu. Zyska wtedy na dynamice i scali nasze cięcia montażowe. Pamiętajmy, nie wolno przesadzić z głośnością muzyki ani z jej intensywnością. Nie możemy podłożyć pod obiad rodzinny muzyki z Gwiezdnych Wojen. No chyba, że u Was przy stole dzieją się gwiezdne wojny! Pamiętajcie, że jak wychodzicie z kina i nie możecie przypomnieć sobie muzyki z tego filmu, to znaczy, że była ona bardzo dobra. Ona ma wzmocnić to, co Wy pokażecie na ekranie, a nie zagłuszyć cały film.
Możemy dogrywać potrzebne dźwięki. Jeżeli ktoś na naszym filmie otwierał drzwi, a z jakiś powodów nie nagraliśmy dźwięku na planie filmowym, to dograjmy to jeszcze raz i wmontujmy w materiał. Dzięki temu widz będzie miał poczucie autentyczności obrazu. Niestety Ci, którzy będą te nasze filmy oglądali już nie są tak naiwni jak ich odpowiednicy sto lat temu. W dobie efektów specjalnych kina 3D bardzo trudno nam będzie wcisnąć im jakiś kit. Natychmiast go rozpoznają, także do dźwięków przyłóżcie się podwójnie.
Od czasu do czasu pomoc nam mogą napisy, ale z napisami trzeba uważać jeszcze bardziej niż z muzyką. Muszą być rzadko i małe, tak żeby, znów to podkreślę, były jedynie dopełnieniem tego, co chcemy pokazać, a nie przeszkadzały w odbiorze filmu.
A teraz wejdziemy w technikę jeszcze głębiej. Co zrobić, gdy nagraliśmy kogoś dwa razy w różnych planach. Mamy pana idącego w lewą stronę i nagraliśmy go w planie amerykańskim i zbliżeniu. Musimy pamiętać o ciągłości ruchu, czyli o tym, że gdy człowiek maszeruje, to macha rękami i jeżeli jedno ujęcie utniemy tak, że prawą rękę będzie miał z przodu to w następnym ujęciu ta sama ręka też musi być z przodu. Oczywiście pamiętajmy, że jeżeli nagrywamy kogoś w dwóch lub więcej planach (to samo ujęcie) nie możemy przekroczyć osi, czyli obowiązuje tu zasada 180 stopni. Więc jeżeli zapomnieliśmy o tym podczas kręcenia, to teraz możemy spróbować odwrócić lewo-prawo, nasz obraz efektem, niektóre z programów do montażu oferują nam taką możliwość.
Wierzę, że nagraliście bohatera dobrze. Pamiętacie jak niedawno wstawał z kanapy po pilot? Możemy go ciachnąć w wielu momentach, ale najbardziej niewidocznym cięciem będzie cięcie na ruchu, i to w bardzo konkretnym momencie. Dla lepszego zobrazowania sytuacji niech teraz każdy z Was przestanie czytać, wstanie z krzesła czy łóżka i niech zobaczy, jak to robi. Bardzo jestem ciekawy, ile osób zauważyło, że każda nasza czynność, nawet tak banalna jak wstanie z krzesła, składa się z kilku etapów. Załóżmy, że siedzimy na krześle z oparciami dla rąk, żeby się z niego podnieść wykonujemy tak naprawdę trzy czynności. Najpierw pochylamy się w przód, później opierami ręce na opraciach i dopiero wtedy się podnosimy. A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że moment pomiędzy taką jedną mikroczynnością a drugą jest idealnym punktem cięcia na ruchu. Jeżeli chcemy uzyskać efekt płynności, to tniemy bohatera pomiędzy tym jak oparł ręce na oparciach a przed podniesieniem się. A chcecie wiedzieć, dlaczego pomiędzy tymi konkretnymi mikroczynnościami? Proszę bardzo, ponieważ prawdopodobnie siedział na krześle w planie bliższym niż ten, w którym z niego wstaje. I dla estetyki kadru będzie lepiej, gdy bohater będzie mial zapas przestrzeni nad głową, a trudno to zrobić nawet przy półzbliżeniu. Nie wierzycie?? No to śmiało niech ktoś usiądzie na krześle, nakręćcie go w półzbliżeniu, tak, żeby widzieć popiersie i żeby miał czubek głowy troszkę poniżej górnej krawędzi kadru. Założę się, że zabrało Wam co najmniej pięć prób, zanim zrobiliście ładny, nierwany ruch kamery, a kolejne pięć prób, żeby jeszcze nie uciąć naszemu bohaterowi głowy.
Zachęcam bardzo, bardzo gorąco do prób, zobaczycie, że wcale nie tak łatwo ustawiać kamerę. Jeszcze trudniej ładnie ustawić kamerę. A najtrudniej ustawić ją tak, żeby później się ładnie wszystko zmontowało. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że pomogłem Wam poszerzyć swoją wiedzę filmową i że po przeczytaniu wypracowania o misiach Koala wiecie już wszystko, co chcieliście wiedzieć, ale baliście się zapytać!